Zmarznięci na przystanku

Tag: 

Był późny wieczór. Stała na przystanku czekając na autobus, a nieopodal niej kręciło się dwóch podpitych chłopaków mniej więcej w jej wieku. Zerkali na nią co chwila, widać wpadła im w oko. Nie byli agresywni, popisywali się tylko. Wyższy i tęższy (i przystojniejszy) powiedział do kolegi, że pewnie ten nie będzie miał odwagi przytknąć języka do okrytej szronem metalowej barierki. Typowe dla samców, wziąć drugiego pod włos namawiając go tym samym do idiotyzmu. Na szczęście pomimo upojenia alkoholowego chłopak wykazał się zdrowym rozsądkiem i nie spełnił oczekiwań kolegi.

Niestety stał się wtedy obiektem drwin, wyśmiewania się w głos i przypominania innych, podobnych sytuacji. Trwało to długo, zbyt długo i zrobiło jej się żal wyśmiewanego chłopca. Widząc na horyzoncie podjeżdżający autobus podeszła więc do obu, spojrzała szydercy zalotnie w oczy i rzekła „Widać, że jesteś twardy i nie będziesz bał się przytknąć do barierki swej najważniejszej końcówki”. Chłopak zrobił minę zdobywcy, zaczął szukać czegoś w spodniach, a gdy wsiadała do autobusu usłyszała tylko przeraźliwy krzyk…

Elektrotechnika

Tag: 

Elektrotechnika była koszmarem. Elektrotechnika jako jeden z przedmiotów podczas studiów na Wydziale Mechanicznym Politechniki. Forma egzaminów powinna wejść jako przykład w teorii terroru na uczelniach. Przedmiot ten wykończył niejednego kandydata na inżyniera. I co najciekawsze, nie był to przecież u nas przedmiot kierunkowy. Ale oprócz negatywnych wspomnień mam także takie, do których można się uśmiechnąć.

Pamiętam jeden z wykładów, gdy terrorysta opowiadał o ładunkach i potencjałach. A skoro o potencjałach, to i o napięciu, ponieważ napięcie to różnica potencjałów. I opowiadał nam coś o tym, że jeżeli on ma potencjał ujemny i siądzie na nim ładunek, to jego potencjał wzrośnie. W zasadzie nic więcej nie pamiętam, co mówił, ponieważ od tamtego momentu dorabialiśmy sobie resztę teorii (my, czyli studenci).

Jako, że dziewcząt było zdecydowanie mniej na naszym wydziale, różnego rodzaju teksty padać musiały. Nie wiem, czy to był ten sam wykład, ale być może od tego siadania ładunków wykładowca miał rozdarte spodnie w kroku.

Jesień

Tag: 

I nadeszła jesień. Pora roku kolorowa – niektóre liście są jeszcze zielone, aczkolwiek przeważa już obecność takich kolorów, jak: żółty, pomarańczowy, czerwony czy brązowy. Oczywiście kolory te spotkać można w milionie odcieni, ale ja (po męsku w zasadzie) nie rozróżniam tych wszystkich odmian. Może nie tyle, że nie rozróżniam, a po prostu nie umiem ich nazwać. Pastelowy, brzoskwiniowy, piasek pustyni i tym podobne – dla mnie to całkowite wariactwo. Wracając do jesieni – temperatury drastycznie opadły, a przyznać trzeba, że lato było piękne tego roku.

Tak więc teraz trudno jest się przestawić na takie spadki, a do tego wieje silny wiatr, zacinając przy okazji deszczem. Teraz to dopiero początek – cóż, trzeba przetrwać w optymizmie te jesienne miesiące, zimowe też i znowu będzie wiosna! Szkoda tylko, że tak łatwo teraz wpaść w psychicznego doła. Dlatego najlepszą porą na zakochanie się jest właśnie jesień. Wtedy słoneczny będzie nawet pochmurny dzień, a temperatura uczuć zrównoważy tą rzeczywistą.

Drożdżówka

Tag: 

Nie sądziłam, że zwykła drożdżówka może spowodować dezorientację seksualną. A jednak może. Ale po kolei. Otóż przedwczoraj zapragnęłam spożyć drożdżówkę z kruszonką (lub z serem) na drugie śniadanie. Jako, że sklep jest dość oddalony od zakładu pracy, poprosiłam kolegę zaopatrzeniowca, by w ramach wyjazdu po narzędzia czy inne niezbędne części, wstąpił do sklepu i kupił mi upragnione ciastko. Już czułam zapach i smak ciastka, a żołądek odbierał te sygnały bardzo bezpośrednio, reagując uczuciem głodu.

Jakie więc było moje rozczarowanie, gdy kolega zwyczajnie zapomniał. Zdarza się. Na drugi dzień dałam mu drugą szansę, z której również nie skorzystał i nawet żal mi go było, ponieważ czuł się bardzo niezręcznie. A dzisiejszej nocy przyśniła mi się bardzo bezpośrednia akcja erotyczna z jego młodziutką i atrakcyjną żoną.

Opowiedziałam mu ten sen i widać zazdrość spowodowała to, iż z samego ranka przywiózł mi ogromną drożdżówkę, wielkości dwóch sztuk. W obawie o swoją, wydawałoby się ukierunkowaną, orientację, przestaję niniejszym marzyć o wypiekach.

Metroidalny dres

Tag: 

Zgodnie z definicją dres to sportowy, luźny strój, który składa się z bluzy zapinanej zwykle z przodu na zamek błyskawiczny oraz ze spodni. Dresy wykonane powinny być z materiału łatwo wchłaniającego pot. Jednak istnieje także inna definicja, która jakby neguje tą przytoczoną wcześniej. Mówi ona o tym, iż dres to nie strój, ale stan umysłu. I ciężko się z tym nie zgodzić.

Człowiek potocznie zwany dresiarzem charakteryzuje się specyficznym wyglądem, aczkolwiek są dresiarze utajeni – to tacy, którzy budową ciała nie zdradzają swojego dresiarstwa, rozpoznać to można dopiero w bezpośrednim kontakcie. Co do wyglądu to przypomniało mi się, jak znajomy Hiszpan na widok napakowanego mężczyzny z zanikiem szyi i łysą głową rzekł “typowy polski mężczyzna”. Ciekawa jestem, czy lachon (żeński odpowiednik dresiarza), to według niego typowa przedstawicielka polskiej płci pięknej. Myślę, że w kwestii poprawy wizerunku Polacy mają więcej do zrobienia, niż nam się wydaje. Trzeba maksymalnie obniżyć poziom szelestu…

Polowanie czy rozmowa?

Tag: 

Choć nie odważyłaby się na bezpośrednie starcie z mężczyzną, to jednak z pijanym jegomościem szło jej zawsze sprawnie. Dość szybko Janina została upolowana przez młodego i kulturalnego człowieka. Jadwiga spytała towarzyszkę, jak on ma na imię, na co usłyszała „Nie pamiętam”. To nawet dość popularne imię. Jadwiga zajęła się obserwacją tłumu i nawet wypatrzyła interesującą, na pierwszy rzut oka, sztukę.

Nawiązali dość intensywny kontakt wzrokowy, po pewnym czasie on nawet zajął pozycję naruszającą prawie jej intymną przestrzeń, jednakże przywołany przez kolegę do kolejnej butelki, odszedł do stolika. Jego strata, ponieważ kobiety dość szybko podjęły decyzję o zmianie lokalu. I jak było do przewidzenia, trafiły tam, gdzie były tydzień wcześniej, czyli do dyskoteki o nazwie „Hiperbola”.

Wracając jednak do pobytu dziewczyn w „Komandorze Boilu”, to Jadwiga przysiadłszy sobie przy stoliku, oddała się wspomnieniom innych imprez w tymże lokalu, w których brała udział. I jedną z nich, którą pamiętała bardzo dobrze była ta, na której byli inni współpracownicy z jej firmy.

Dystrybutor na wodę czy śmiech?

Tag: 

Dystrybutor, którym chciałabym się niniejszym zająć, to dystrybutor wody. Mamy taki w zakładzie, nawet niejeden egzemplarz. Z butli o pojemności około dziewiętnastu litrów można nalać sobie wody zimnej lub gorącej. Woda z butli poddawana jest obróbce cieplnej w obu tych przypadkach, ponieważ nawet zimna jest zimniejsza, niż temperatura otoczenia.

A z zasady termodynamiki wynika to, że woda w butli ma temperaturę zbliżoną do temperatury otoczenia. Więc myślę, że ciecz ta przed obróbką ma około osiemnastu stopni Celsjusza. Ja korzystam zarówno z wody zimnej, jak i gorącej. Mimo, iż gorąca ma dziewięćdziesiąt stopni, to zaparzam sobie nią herbatę w torebkach.

Zaparza się w sposób dla mnie odpowiedni – nie lubię mocnej herbaty, poza tym nie muszę tyle czekać, by ostygła. A dzisiaj nasz dystrybutor się chyba zepsuł, ponieważ cała kuchnia jest zalana. To zdarzyło się już nie pierwszy raz, może coś tam się zapycha, bo na pewno nie jest to wina butli. Butla jest nieuszkodzona. Trzeba będzie poczekać na serwis.

Koń czy kot?

Tag: 

Koń to duże zwierzę, które zalicza się do ssaków nieparzystokopytnych z rodziny koniowatych. Konie bardzo często spotyka się na Planecie Ziemia, służy człowiekowi zarówno jako pomoc do pracy, a także jako środek do rekreacji czy sportu. Już pisałam, że związana kiedyś byłam ze Sferycznym Leszczem.

To ten, który zostawił mnie na lodzie i zrobił to dla Trójkątnej Blaszki. Kiedyś dowiedziałam się, że Blaszka jest dumną posiadaczką dwóch koni. I wtedy wszystko stało się jasne – już wiedziałam, czym kierował się Leszcz. Jako istota niższego rzędu potrzebował kogoś, kto rżałby z jego dowcipów i to stało się na pewno obowiązkiem jednego z nich. A podejrzewam, że to drugie stworzenie służy mu do tego, by je po prostu walić.

Mam nadzieję, że nigdy nie będzie doskwierał mu głód, ponieważ wtedy z pewnością zje konia z kopytami. Jeśli jednak się tak stanie, pozostanie mu tylko konie kraść wraz z Blaszką. Chociaż podejrzewam, że jeśli on i ona poznają się jak łyse konie, wtedy on od niej otrzyma w prezencie konia… trojańskiego.